Jak leczyć trądzik różowaty? Poznaj moją historię!

Dzisiaj przychodzę do Was z dość specyficznym i trudnym tematem jakim jest trądzik różowaty, a konkretnie jego leczenie…W dniu dzisiejszym mogę pochwalić się gładką cerą, ale droga do jej osiągnięcia była długa i kręta. Poznajcie moją historię…


Od zawsze mogłam pochwalić się ładną i względnie gładką cerą. Wówczas, gdy moje koleżanki z liceum walczyły z trądzikiem, ja kompletnie nie miałam o nim pojęcia. Owszem raz na jakiś czas wyskoczył mi jakiś pryszcz, który zazwyczaj pojawiała się w okolicach miesiączki… Wiadomo jak to jest – burza hormonów i te sprawy. Generalnie nie mogłam narzekać na stan  mojej skóry. Do pielęgnacji używałam zwykłego kremu bambino, a do demakijażu najtańszego płynu z drogerii. Problem zaczął się na studiach, kiedy to z dnia na dzień pojawiały się na mojej twarzy okropnie wielkie, suche, czerwone plamy! Na początku myślałam, że to jakieś uczulenie. Zaaplikowałam maść z witaminą A i czekałam aż to paskudztwo zniknie. Niestety taki zabieg tylko pogorszył sytuację! Stwierdziłam, że pora wybrać się do dermatologa. Miła pani zapisała mi maść sterydową Pimacufort. Na początku wszystko było super! Trądzik wyraźnie się zmniejszył. Jednak po zakończeniu kuracji, problem nasilił się jeszcze bardziej!!! Dlatego odradzam stosowanie wszelkiego rodzaju maści ze sterydami… Dają efekt chwilowej poprawy, a później jest tylko gorzej…

W jaki więc sposób udało mi się pokonać trądzik różowaty?

Jak widzicie leczenie trądziku różowatego wcale nie jest takie proste… Nawet wtedy, gdy zdecydujemy się na wizytę u lekarza. W moim przypadku, doprowadzenie cery do „przyzwoitości” trwało jakieś 2 lata!!! Poniżej znajdziecie listę produktów, które mi w tym pomogły.

1. Krem Skinception Rosacea, to właśnie dzięki niemu zaczęłam czytać składy kosmetyczne!!!

Zanim kupię jakiś preparat dokładnie analizuje jego skład. Można powiedzieć, że mam bzika na tym punkcie!! Ale to dobrze!!! Nie kupuję kosmetyków zawierających parabany, slsy i inne ulepszacze! Ale wróćmy do kremu

Skinception Rosea. Nakładałam go codziennie na noc. Pierwsze efekty pojawiały się już po 4 tygodniach regularnego stosowania. Stan zapalny zniknął, a zmiany w końcu się uspokoiły.

2. Największym wyzywaniem były dla mnie przebarwienia i blizny…

Ten, kto walczy/ walczył z trądzikiem różowatym, wie o czym mówię… Blizny potrądzikowe  są naprawdę trudnym przeciwnikiem! Na początku traktowałam je laserami… Efekty były i to nawet bardzo dobre, ale cena tego zabiegu jest dość wysoka. Jednorazowo musimy wyłożyć 2500 zł!!! Nie mogłam pozwolić sobie na pełną kurację. Przerzuciłam się na o wiele tańszą alternatywę – zabiegi kwasami. Kwasy o niskim stężeniu możemy stosować samodzielnie  w domu, np. w postaci kremu (Acne Derm) lub toniku (Norel Mandelic Acid). Aczkolwiek moim zdaniem jest to dobra opcja na podtrzymanie efektów lub na redukcję bardzo płytkich zmian. Dlatego ja zdecydowałam się na zabieg kwasami w salonie kosmetycznym. Jednorazowy koszt takiej przyjemności to 180 zł.

3. Na sam koniec mój ulubieniec, czyli preparat Nonacne

W trakcie leczenia trądziku różowatego musicie pamiętać o tym, że ważna jest nie tylko pielęgnacja zewnętrzna, ale również wewnętrzna!!! Kondycja naszej skóry w dużej mierze zależy od diety!!! Dlatego pielęgnację wewnętrzną zaczęłam od zmiany nawyków żywieniowych. Zrezygnowałam ze słodyczy, ostrych przypraw, alkoholu. Starałam się unikać jedzenia gorących dań, które tylko podkreślały zaczerwienienia… Zaczęłam odżywiać się bardziej zdrowo. Dodatkowo rozpoczęłam suplementację preparatem Nonacne , który dostarczył mojemu organizmowi wszystkich niezbędnych witamin i minerałów przyspieszających walkę z trądzikiem. Znajdziemy w nim cynk, koniczynę czerwoną, wyciąg z liści pokrzywy, ekstrakt z liści winogron, witaminę C oraz sarsaparillę. Na początku nie wierzyłam, że ten Nonacne  mi pomoże. Stosowałam go w formie preparatu witaminowego, a nie przeciwtrądzikowego… Ku mojemu zaskoczeniu, pierwsze efekty działania zauważyłam już po miesiącu. I niestety nie byłam zachwycona!! Otóż nastąpił totalny wysyp pryszczy!! Nie mogłam w żaden sposób ich zamaskować! Moja twarz była czerwona jak burak! Ale warto było przez to przejść, bo z dnia na dzień kondycja mojej skóry była coraz lepsza. Zaskórniki i wągry stały się mniej widoczne, a zmiany skórne zostały wyraźnie złagodzone.

Pora pokazać moje efekty! Dla najbardziej zainteresowanych zamieszczam zdjęcie „przed” rozpoczęciem kuracji, w trakcie,  i „po” jej zakończeniu.

                  

18 komentarzy

  1. Trądzik różowaty to prawdziwe przekleństwo… Walczę z nim od 4 lat i dalej nie widzę efektów 🙁

    • Sama męczę się z trądzikiem różowatym od ładnych kilku lat… Stosowałam już chyba wszystko… i ciągle nie mogę znaleźć niczego skutecznego 🙁 może to Nonacne mi pomoże? Sama nie wiem… W końcu to zwykłe witaminy.

    • ja również 🙁 teraz zaczęłam łykać Nonance, ale minął dopiero tydzień… więc na efekty trzeba będzie jeszcze trochę poczekać

      • U mnie pierwsze efekty pojawiły się po miesiącu. Mam nadzieję, że u Ciebie będzie podoobnie 🙂

  2. Mnie jakoś udało się uporać z trądzikiem różowatym. Brałam leki przepisane przez dermatologa… Niestety z jednego bagna wpadłam w drugie, a mianowicie w blizny!!! Stosowałam jakieś kremy apteczne, ale nie pomogły.. Później przemywałam twarz sokiem z ogórka albo z cytryny – podobno rozjaśniają blizny i też nic… W końcu kupiłam Skinception Rosea i żałuje, że zrobiłam to tak późno! Krem działa bardzo delikatnie, nie szczypie, a pierwsze efekty zauważyłam już po 2 tygodniach! 🙂 Świeże blizny stały się mniej widoczne! Mam nadzieję, ze te starte znikną z czasem 🙂

  3. U mnie trądzik różowaty zdiagnozowano 4 lata temu. Na początku stosowałam maści sterydowe, ale po ich odstawieniu efekt był jeszcze gorszy niż przed kuracją. Później próbowałam jakiś domowych sposobów i nic…. Teraz kupiłam Nonacne i czekam na efekty. Mam nadzieję, że podobnie jak u Was pierwsze z nich pojawią się po miesiącu… bo już nie mogę patrzeć na moją wstrętna twarz!!!

    • Zastanawiam się nad zakupem Nonacne. Jak skończysz kurację, to chętnie poznam Twoją opinię 🙂 Może jeszcze bardziej zachęci mnie do zakupu, bo jak na razie to jestem przekonana w 60%

      • Też rozważam Nonance. Czy którejś z Was pomogły te tabletki? Bez zmiany diety? Kocham czekoladę i nawet dla pięknej cery nie potrafię z niej zrezygnować. 🙁

        • Mnie pomogły. Co prawda zmieniłam trochę moją dietę, ale nie zrezygnowałam całkowicie z jedzenia czekolady. Po prostu całą tabliczkę zamieniłam na połówkę 😀 Do tego łykałam Nonacne i piłam herbatkę z bratka. Na początku miałam na twarzy totalny sajgon!! Pryszcz na pryszczu, ale z każdym dniem było lepiej! Koniec końców, po 2 miesiącach całkowicie pozbyłam się pryszczy 🙂 Mam nadzieję, że Tobie też się uda.

  4. U mnie trądzik różowaty pojawił się dopiero w wieku 34 lat – po ciąży. Leczyłam go przy pomocy trzech, różnych antybiotyków i nic… 🙁

    • A mnie zaatakował po 40-stce!!! Istna masakra!!!

  5. Podobno trądzik różowaty bardzo często pojawia się po 30 roku życia. U mnie zaczęło się od niedoczynności tarczycy… A później to już poleciało. Trądzik różowaty i PCOS. Masakra…

    • U mnie pojawił się właśnie po 30stce, po drugiej ciąży. Nigdy wczesniej nie miałam problemów z cerą, a teraz wyglądam jak zakompleksiona nastolatka…

  6. Rzeczywiście ten krem Skinception Rosea jest rewelacyjny.. 🙂 Szkoda tylko, że taki drogi 🙁

    • Drogi, ale zdecydowanie wart swojej ceny. Miałam straszne blizny po trądziku… Takie wiecie… Okropne wielkie dziury!!! A Skinception Rosea poradził sobie z nimi rewelacyjnie!!! Lepiej niż laser, a byłam na kilku zabiegach. No i używam go jeszcze na rozstępy :D::D i też daje radę 😀

      • Równiez polecam ten krem. Działa doskonale, nawet na mega stare blizny

        • Za naszą namową zamówiłam dzisiaj Skinception Rosea. Zobaczymy, jakie da efekty. 🙂

          • Serdecznie polecam ten krem!!! Owszem jest drogi, ale mega skuteczny i wydajny!!! Wystarcza cienka warstwa kremu aby pokryć zmiany. Dzięki niemu udało mi się nie tylko pokonać blizny, ale generalnie poprawić kondycję skóry. Teraz jest bardzo gładka i przyjemna w dotyku. Polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *